Moje stany nerwicowe przeszkadzają mi od dawna. Od paru dni notuję swoje plusy i minusy, żeby poprawiać, zmieniać, usuwać... Wywalam wszystko z szafy i wybieram tylko to, co noszę, żeby nie martwić się wyglądem. Lubię siebie jako obszarpanego metala, a na drugi dzień prześliczną mroczną hostessę :) ale zestawianie ciuchów absorbuje nadmiernie mój czas, który powinnam poświęcić na wyplenianie agresywnych zachowań. Jak na razie odkryłam, że potrafię nie myśleć o tym, jak mi źle i mieć w nosie wszystko, co utrudnia mi relaks.

Sposób na depresję:
Herbata i dobry film (Monty Python notorycznie). To takie banalne. Czekolada tylko w nadmiernych ilościach :) Jakieś dwie tabliczki i dopychacz w postaci sezamków czy batonika. Opócz tego piwo ze znajomymi przy idiotycznym filmie Petera Jacksona (np. "Przerażacze", "Bad Taste", "Martwica mózgu"). Spacer z ukochanym a potem kreskówki w ciepłej pościeli. Najlepiej X-Men...

A Wasze sposoby?

komentarze [15]




The current 

mood of Veya at www.imood.com

Domesday book

Użyszkodnik Calderon

Złap mnie!

2004
maj (18)
czerwiec (13)
lipiec (5)
sierpien (4)
wrzesień (3)
październik (3)
listopad (4)
grudzień (1)

2005
styczeń (3)
luty (1)
marzec (2)
kwiecień (2)
maj (4)
czerwiec (4)
lipiec (1)
sierpien (1)
październik (1)
listopad (2)
grudzień (2)

2006
styczeń (3)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (2)
czerwiec (2)
wrzesień (1)
październik (1)

2007
styczeń (1)
marzec (1)
maj (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)
grudzień (1)

2008
luty (2)
maj (1)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
kwiecień (1)
lipiec (1)

2010
czerwiec (1)

2011
czerwiec (1)




POWRÓT


Powered by Mylog.pl

Layout by myself